Numery: 55 54 53 52 51 50 49 48 47 46 45 44 43 42 41 40 39 38 37 36 35 34 33 32 31 30 29 28 27 26 25 24 23 22 21 20 19 18 14 13 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
Lista członków klubu

Numer (53) luty 2015

Prof. Krzysztof Podemski w klubie „Krąg”

Najważniejszym i w zasadzie jedynym punktem lutowego spotkania Klubu Dziennikarzy Seniorów była rozmowa z wybitnym socjologiem i publicystą, prof. Krzysztofem Podemskim z UAM na temat: Jacy są poznaniacy? Czy się zmieniają, a jeśli tak, to w jakim kierunku?

Niestety, dłuższa choroba spowodowała nieobecność szefa naszego klubu, Ryszarda Podlewskiego, a – miejmy nadzieję krótsza – i jego zastępcy Antoniego Antkowiaka. Gościa witali więc: inicjatorka spotkania Róża Wojta i Zenon Bosacki.

Dyskusję poprzedziło obszerne wprowadzenie Gościa, w dalszej części ilustrowane mapami naszego miasta przedstawiającymi, w jakich jego częściach, jak głosowano w ubr. do samorządu czy Parlamentu Europejskiego. Prof. Podemski, będący członkiem Rady Badania Opinii Publicznej, zaczął od zagadnienia, czy Poznań to miasto konserwatywne. Powołał się na opinię swojego mistrza, prof. Janusza Ziółkowskiego, który przed kilkudziesięciu laty stwierdził, że nasze miasto nie ma charakteru metropolii, a raczej stolicy prowincjonalnej. Już w czasie zaborów inteligencja była tutaj słabsza niż w Galicji, klerykalna, pogardzała „Warszawką”. Władze w Poznaniu lubią się „blatować” bynajmniej nie z inteligentami czy artystami. To tutaj doszło do bezkarnego (na co się zanosi) jedynego w Polsce zabójstwa dziennikarza, tutaj zaczął się w ostatnich latach problem „czyszczenia” kamienic, tu bezkarnie, niemal publicznie długo uprawiał swój proceder dyrygent Krolopp, tu powstał klub profesorski skrajnej prawicy „Akademickiej”.

Całkowity jednak obraz obyczajowy miasta jest dziś raczej wielobarwny; z jednej strony konserwatywny, z drugiej liberalny. Jednocześnie bowiem w Poznaniu ukształtował się silny ruch obrony lokatorów „czyszczonych” kamienic, spontanicznie ukonstytuował się ruch „My, Poznaniacy”. Tu nigdy żadnych wyborów nie wygrał PiS, a Mazowiecki pokonał tutaj Wałęsę; tu publicznie ks. Węcławski stał się świeckim prof. Polakiem. O wiele wcześniej doszło znaczącego Poznańskiego Czerwca, powstał Teatr 8. Dnia, tu się wychował Filip Bajon, autor sformułowania: miasto zasłoniętych firanek. Poznań nie należy też już do miast najbardziej religijnych; statystycznie mieści się pod tym względem prawie dokładnie w średniej krajowej.

Prelegent przyznał, że nawet naukowcy nie potrafią wyjaśnić pewnych prawidłowości wynikających z map powyborczych; np. dlaczego frekwencja wyborców jest wyraźnie wyższa w północnej części miasta niż w południowej. Prof. Podemski prosił o pomoc starych poznaniaków. Próbował mu pomóc kolega Jan Kurek, podpowiadając, że może kwestia polega na rozmieszczeniu taniego (często darmowego) budownictwa mieszkań w czasach „socjalizmu”. Jan Kurek obserwuje np., że na Łazarzu w święta państwowe najwięcej flag wisi przy obecnej ul. Dmowskiego, gdzie mieszka ludność napływowa ze wsi podpoznańskich. Przy sąsiednim Rynku Łazarskim nikt ich nie wywiesza.

Ożywioną dyskusję o poznańskości rozpoczęła Barbara Kiełkiewicz, pochodząca ze Śląska. - Zastałam tutaj brak otwartości, nieufność ludzi. Przybyszom wyraźnie i długo daje się poznać, że są „inni”.

Maria Mikołajczak przypomniała incydenty jej zdaniem nie do pomyślenia w innych częściach Polski, jak radość ze śmierci prof. Geremka.

Seweryn Biegański podkreślił poznańską oszczędność, przechodzącą w skąpstwo i przyłączył się do opinii o wyobcowywaniu przybyszów.

Józef Mozio bronił wielu cech konserwatywnych Wielkopolan, podkreślając jednak, że pod różnymi względami mieszkańcy południowej i wschodniej Wielkopolski znacznie różnią się od pozostałych Wielkopolan, np. są bardziej religijni. Wielu z nich z kolei sądzi, jakoby „poznaniacy byli nienormalni”.

Stefan Mroczkowski i Zenon Bosacki podkreślali raczej pozytywne cechy i zasługi mieszkańców naszego miasta, mówiąc o dużym ożywieniu kulturalnym w okresie tzw. odwilży oraz o bezprecedensowym w kraju fakcie otwartego buntu wewnątrz poznańskich struktur PZPR (tzw. poziomek) w latach 1980-82. Bosacki stwierdził jednak, że jeszcze dobitniejszym niż zaciąganie firanek określeniem poznańskości jest zamiatanie pod dywan spraw niewygodnych. Dodał, że niewybranie prezydenta Grobelnego na piątą kadencję było dla niego wielkim i radosnym zaskoczeniem.

Zebrani bardzo pozytywnie oceniali spotkanie. Okazuje się, że na interesujący temat półtorej godziny to dla nas za mało.

(zb)

Debata w nałym gronie

26 lutego okazał się datą niezbyt szczęśliwą. Ćwiartkowe towarzystwo skusiła konkurencja innych imprez, więc w "Monidle" było nas tylko pięciu. Każdy więc mógł się wygadać do woli, czasu było dość. W tym maleńkim gronie istnieje wyraźny podział poglądów na wiele spraw współczesnych i przeszłych, więc dyskusja była ożywiona i ciekawa. Jak zwykle, sprawy polityczne znalazły się za marginesie. Natomiast połączyło nas wszystkich oburzenie z powodu sprzedaży za granicę, za psie pieniądze, archiwum "Polskich Nagrań". To kolejny przykład ignorancji naszych decydentów w sprawach, dotyczących kultury. Bezsilność środowisk twórczych nigdy nie była tak wielka, jak za rządów PO – PSL.

Copyright 2008-2015 by LT Media Net