Numery: 55 54 53 52 51 50 49 48 47 46 45 44 43 42 41 40 39 38 37 36 35 34 33 32 31 30 29 28 27 26 25 24 23 22 21 20 19 18 14 13 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
Lista członków klubu

Numer (04) październik 2008


Sprawy organizacyjne

Na zebraniu Dziennikarskiego Klubu Seniorów, w dniu 14 października dokonano uzupełnień w składzie Zarządu. Przewodniczącym pozostał, bez zmiany, red. Witold de Mezer. Jego zastępcą - wiceprzewodniczącym został red. Antoni Antkowiak. Sekretarzem Zarządu pozostaje nadal red. Hanna Wojciechowska. W razie nieobecności na zebraniu zastępować ją będzie red. Maria Polcyn. Skarbnikiem Zarządu pozostaje red. Józef Mozio, który przejął tę funkcję na początku 2008 roku od wieloletniej skarbniczki Gewowefy Scheffler.

W czasie zebrania w dniu 14 października 2008 r. postanowiono m.i., że zebrania Zespołu poprzedzane będą - w razie potrzeby - zebraniem Zarządu w celu omówienia spraw ważnych i pilnych.
Funkcjonujący jako Dziennikarski Klub Seniorów Zespół zacieśnia swoją współpracę z Klubem Osiedlowym "Krąg", zapraszając na zebrania z udziałem gości - prelegentów innych bywalców Klubu "Krąg" i członków licznych jego zespołów.

Następne zebranie Dziennikarskiego Klubu Seniorów odbędzie się wyjątkowo nie w drugi wtorek - 11 listopada, a w trzeci wtorek - 18 listopada. Początek jak zwykle, o godzinie 11.

Józef Mozio

Wydarzenia

14 października odbył się w Poznaniu pogrzeb Tadeusza Halucha, wybitnego dziennikarza, jednego z założycieli Telewizji Poznań. Słowa pożegnania wygłosił nasz klubowy kolega, Stefan Mroczkowski. Oto fragment tego przemówienia:

"Siedem pięknych lat spędziłeś w Poznaniu. Do końca zawodowego życia służyłeś - jak sam mówiłeś - kapryśnej X muzie już w Warszawie i zagranicą. Piszesz o tych poznańskich dniach: "Trudne, skomplikowane, a jednocześnie piękne były te lata, te chwile, kiedy wszystko wszystko było pierwsze, kiedy wspólnie cieszyliśmy się każdym udanym programem, kiedy tworzyliśmy jedną, zgraną, telewizyjną rodzinę. Ilekroć przyjeżdżam do Poznania i wychodzę z Dworca Zachodniego widzę naprzeciwko tę furtkę obok wejścia na Targi, widzę Czesia Radomińskiego i siebie witających gości, którzy przyszli na inauguracyjny program Telewizji Poznańskiej. Jest pierwszy dzień maja 1957 roku..."
Wspominając Twój czas przeszły dokonany, kiedy wszystko było pierwsze, czas pionierski naszej telewizji, konstantuję, że w tamtych czasach ulica Głogowska między Strusia a budynkiem dyrekcji Targów - była ulicą TELEWIZYJNĄ.
Obecnie jest to ulica DUCHÓW założycieli tej firmy - ważnej wówczas INSTYTUCJI KULTURY, do której wchodziło się przez zwyczajną furtkę, INSTYTUCJI,którą Ty, Tadeuszu, współtworzyłeś. TELEWIZJA POZNAŃ lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych to bardzo ważne dzieło Twojego życia.
"

Motto:
Życiorys od biografii często dzieli przepaść... Pamięci.

*****

Spotkanie z Rektorem WSUS

Członkowie Zespółu Starszych Dziennikarzy, zwanego także Klubem Dziennikarskich Seniorów, mimo upływu lat nie rezygnują z aktywności, niemal zawodowej. Nie rezygnują z każdej okazji, by urozmaicić swoje emeryckie życie, utrzymując kontakty z różnymi środowiskami. Zwiedzali już siedziby ośrodków telewizyjnych TVP Poznań, WTK, zapoznając się z obecną ich pracą. Spotykają się także z wybitnymi osobistościami Poznania. Ostatnio na spotkanie z weteranami dziennikarstwa przybył Rektor Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych, prof. dr hab. Michał Iwaszkiewicz. Gość Zespołu w swobodnej wymianie myśli podzielił się informacją na temat swojej uczelni, zdefiniował też pojęcie "umiejętności społecznych" i odpowiadał na dociekliwe - jak zawsze - pytania uczestników spotkania. Ponadto zaprosił weteranów dziennikarstwa do odwiedzenia uczelni. Spotkanie, jak zwykle tradycyjnie odbyło się w łazarskim Klubie Osiedlowym "Krąg"..

*****

Nasz gość - Prof. dr hab. Michał Iwaszkiewicz

Urodził się w Warszawie 29 sierpnia 1942 roku. Od najmłodszych lat związany z Wielkopolską, w Poznaniu - w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza - ukończył studia wyższe na Wydziale Prawa. Po krótkim okresie pracy dydaktyczno - naukowej w Zakładzie Filozofii Politechniki Poznańskiej na dłużej związał się z Katedrą Nauk Ekonomicznych na Wydziale Prawa poznańskiego Uniwersytetu początkowo jako asystent, później starszy asystent, wreszcie jako adiunkt. W tym okresie obronił też pracę doktorską. Od roku 1982 aż do schyłku lat 90. XX wieku związał się - jako starszy wykładowca - z Instytutem Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Wówczas skrystalizowały się i ugruntowały jego zainteresowania naukowo - badawcze, którym do chwili obecnej pozostaje wierny. W roku 1999 habilitował się na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Poświęcał się wówczas dydaktyce na Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu jako profesor i wykładowca tej uczelni a nade wszystko Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych - niepaństwowej szkoły wyższej, której jest organizatorem, animatorem, rektorem i wykładowcą.

Liczne staże zagraniczne, między innymi w Perugii, w Grenoble, a przede wszystkim w paryskiej Sorbonie, gdzie przebywał jako stypendysta rządu francuskiego, przyczyniły się do podjęcia tematyki prawnych i ekonomicznych aspektów działalności twórczej, komunikacji w kulturze, marketingu w kulturze i rynku sztuki a obok tego komunikacji społecznej i public relations. Zainteresowania te uwypukliły się w połowie lat 80. XX stulecia, kiedy to Michał Iwaszkiewicz stał się jednym z inicjatorów i animatorów ruchu na rzecz stowarzyszenia i integracji środowiska menedżerów kultury. W efekcie powstało Stowarzyszenie Menedżerów Kultury - pierwsza w Polsce organizacja o ogólnokrajowym zasięgu. Kursy i szkolenia, a także budowa autorskich programów, takich jak np. "Etykieta Menedżera" przyczyniły się do powstania i intensywnego rozwoju Studium Menedżerów Kultury, którego absolwenci to ponad pół tysiąca wysoko kwalifikowanych specjalistów, zajmujących dziś kierownicze stanowiska w instytucjach kultury, bądź organizacjach i stowarzyszeniach pracujących na jej rzecz.

Prof. Michał Iwaszkiewicz znany jest również jako orędownik szeroko pojmowanych działań na rzecz podniesienia kompetencji kulturowej społeczeństwa, kultywowania i zachowywania dobrego obyczaju w życiu codziennym i wpajaniu tych zasad młodemu pokoleniu. Wiele spośród jego publikacji - a jest autorem ośmiu książek i ponad trzystu artykułów naukowych oraz publicystycznych - poświęconych jest temu właśnie zagadnieniu. Swoimi przemyśleniami dzieli się także ze słuchaczami rozgłośni radiowych i widzami w trakcie licznych programów i telewizyjnych wywiadów, w których bierze udział.

Prof. dr hab. Michał Iwaszkiewicz jest członkiem wielu gremiów o charakterze społecznym i naukowym zasiada też w radach naukowych między innymi Biblioteki Kórnickiej PAN i Centrum Badań Interdyscyplinarnych a także w Radzie Programowej Instytutu Dziennikarstwa Prasy Polskiej. Posiada blisko 50 odznaczeń państwowych, resortowych i regionalnych, w tym; Krzyże Oficerski i Kawalerski OOP, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż za Zasługi dla ZHP, Złotą Odznakę ZSP.
Od roku 2004 jest Konsulem Honorowym Republiki Estonii w Poznaniu.

Korespondencja własna z USA


Ryszarda Podlewskiego Część II zapiskow z podrozy po Parku Yellowstone USA.

Jesteśmy więc w samym sercu Parku Yellowstone, najstarszego nie tylko w Stanach Zjednoczonych Parku Narodowego,ale okazuje się na całym świecie. Należy on też do największych z ponad 350 w USA, zaś marzenie o dotarciu tutaj jest wśród Amerykanów dość powszechne. Podobnie pragnie się oglądać: Wodospady Niagary oraz Kanion Kolorado. Tutaj też jest kanion i nie brak solidnych wodospadów... Wielu obywateli Ameryki Północnej, zbiera pieczołowicie pieniądze przez kilka lat, by wybrać się na wycieczkę w krainę gejzerów i bizonów. Najchętniej całymi wielopokoleniowymi rodzinami. Odrazu też tutaj z okien Hotelu przy Mamucich Gorących Źródłach widać jak niezwykle sznuje się tutaj wszystko co żyje. Chroni się roslinność, ptaki, zwierzęta, choć do Hotelu docieramy na wygodny i bezpieczny parking samochodem. Wielkie ssaki jak bizony, czy jelenie nic sobie nie robią z samochodów i ludzi. Tu się urodziły i wiedzą jakby, że to one są gospodarzami na tym ogromnym terenie. Samochody jeżdzą ostrożnie, nie wolno używać klaksonów, krzyczeć i płoszyć niczego co żyje.

Na podzielonym na kilka pięter wzgórzu Mamucich Źródeł zbudowano całą sieć tarasów z dojazdem dla każdego. Są rodziny z wózkami dla małych dzieci, są inwalidzi, popychani na wózkach przez opiekunów, czy członków rodziny. Tutaj nie ma żadnych barier przeszkadzających być niepełnosprawnym tuż na skraju tarasu, z którego widać kaskady i potoczki , wypływające z licznych źródeł. Wiele barw miesza się powodując zachwycające efekty. Najpierw jedzie się (oczwiście samochodem, asfaltową drogą) na szczyt "Mamutów", potem pochodziwszy po tarasach najwyższego piętra, zjeżdża się z górnego parkingu na niższy i niższy aż kolejno dotrze się do samego dołu. A na dole czeka nas niespodzianka: oto przybył, sobie tylko znaną leśną ścieżką z głębi boru, jeden z najważniejszych mieszkańców Parku... bizon. Ogromne zwierzę (a samiec może ważyć 2000 funtów, zaś jego ukochana "tylko" 1200), nie dbając o zakazy poruszania się po połaci tarasów, źródełek kąpie się w najlepsze. Wie, że te mineralne wody mają działanie zdrowotne, tarza się więc w zagłębieniu, które paruje w chłodnym otoczeniu. W powietrzu unosi się woń gazów wulkanicznych, wydobywająca się z gejzerów. Wbrew moim obawom, że będzie to śmierdząca zawiesina siarkowodoru, zapachy są oryginalne i niespotykane. Wokół czytamy tabliczki, ilustrowane ostrzegawczymi rysunkami smiałków pod którymi zapadły się powierzchnie gruntów, ale bizon widać instynktownie omija groźne punkty i wędruje od kałuży do kałuży, tapla się i wywraca wszystkimi kopytami w górę. Oczywiście turyści fotografują te sceny, w kompletnej ciszy... Poczem bizon jak jakaś "gwiazda Hollywood" odwraca się do nas ogonem i wraca znana mu tylko ścieżka w głąb lasu. A my ostrożnie, nie zbaczając ani o krok z trasy wędrujemy po drewnianych tarasach, wzniesionych tu przez strażników Parku.

A jeszcze 100 lat temu tutaj w Mamucich Źródłach kąpali się kuracjusze i kuracjuszki, odziane "skąpo" w kostiumy do kostek i zawiązane skromnie pod szyją. Widziałem także na zdjęciu, eksponowanym w hallu Hotelu, "wycieczkę rowerową listonoszy z USA", którzy rozmieścili się na bezcennych dziś naturalnych wapiennych tarasach z kompletną pogardą dla unikatowego zjawiska przyrodniczego. Dotąd zresztą nie "odrosły" poodłamywane cudowne stalaktyty, zwisające z tarasów. Poczekamy... najwyżej 500 lat, aż można będzie je znowu podziwiać... Na szczęście ocalało tutaj wiele cudów, ale o tym już w następnej korespondencji.

Pozdrawiam Ryszard.


Maria Stengert

"Jestem taką pisarką od konkursu do konkursu" - mówi o sobie Maria Stengert. "Tylko konkursy mobilizowały mnie do pisania książek. Mój debiut literacki zawdzięczam konkursowi. I pracę w telewizji też zdobyłam w konkursie".

Maria Antonina Stengert, z domu Jewasińska, urodziła się w Grudziądzu. Ukończyła psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim a tytuł magistra uzyskała po obronie pracy p.t. "Percepcja krótkometrażowego filmu przez dzieci w wieku przedszkolnym". W 1952 roku przyjechała "za mężem" do Poznania, a dwa lata później wygrała konkurs na spikerkę Rozgłośni Polskiego Radia. Po powstaniu Telewizji Poznańskiej została przeniesiona do nowej firmy. Tam przez 22 lata kierowała redakcją dziecięco - młodzieżową.

Była autorką wielu cykli programowych. Zaczęło się to od "Przygód Kajtusia", jeszcze w latach pięćdziesiątych. Powstał wtedy "Klub Pijących Tran", czyli Klub Wieloryba. Kolejne, bardzo w swoim czasie popularne cykle programowe to: "Co to jest?" , w którym ważną rolę ogrywały powstające "na żywo" rysunki Henryka Derwicha, "Moje miejsce w życiu", "Wybieram zawód", "Poznaj Poznań", "Zosia Samosia", "Zręczne ręce i coś więcej", "Tra la la i pędzle dwa".

W 1965 roku Maria Stengert otrzymała indywidualną nagrodę Prezesa Radiokomitetu, jako pierwsza dziennikarka poznańskiej telewizji. Odbierała ją w "dobrym towarzystwie" Stefanii Grodzieńskiej, Ireny Dziedzic, Barbary Krafftówny i Xymeny Zaniewskiej.
Za działalność dziennikarską dla dzieci otrzymała "Brązowe Koziołki" na IV Biennale Sztuki dla Dziecka w 1979 roku oraz nagrodę I stopnia im. Kornela Makuszyńskiego w 1989 roku.

W 1980 roku odeszła na emeryturę, choć, jak mówi: "Telewizja mi niesłychanie odpowiadała przez swoje żywe tempo, bo sama jestem z natury szybka, energiczna. Pisząc książki odpoczywałam od telewizji, pracy zawodowej. Przy pisaniu książek byłam tylko ja, biurko, kartka papieru, długopis" Ostatnim stanowiskiem, jakie Maria Stengert zajmowała w poznańskiej TV było szefostwo programu informacyjnego "Teleskop".

Pierwsza książka Marii Stengert "Ancymony, wiatraki i DRAB" ukazała się w 1973 roku, jako efekt konkursu wydawnictwa "Nasza Księgarnia". Po niej przyszły następne: "Zapraszamy do SMOK-a", "Trzymaj wiatr", "Paskudny leń" oraz "Paskudny leń i Piotruś" a wreszcie "Tropem tajemnicy".
"Na spotkaniach literackich zawsze pytają mnie, dlaczego tak mało książek napisałam" - śmieje się pani Nina - "Tłumaczyłam, że praca w telewizji jest tak niesłychanie pracochłonna i czasochłonna, że wypełni mi właściwie całe życie. A na pisanie książek miałam czas tylko podczas wakacji i to dopiero po odchowaniu syna."

Zmarły w 2002 roku mąż Marii Stengert, Andrzej, był ekonomistą. Syn, Jan, jest magistrem inżynierem, a wnukowie, Marcin i Tomasz jeszcze się uczą.

Na zakończenie można dodać jeszcze fraszkę, jaką o Ninie Stengertowej napisała Zofia Andrzejewska:
"Stengertową od innych pań wolę,
-uczyła się nie na błędach,
ale w dobrej szkole
"
I tę "dobrą szkołę" zawsze można było odczuć w czasie spotkań i współpracy z Niną.

Na podstawie artykułu Małgorzaty Derwich p.t. "Pani Nina - pisarka konkursowa" opracował Jan Kurek.

Zapowiedzi

Następne zebranie Dziennikarskiego Klubu Seniorów odbędzie się we wtorek, 18 listopada o godzinie 11-tej w Klubie "Krąg".




Copyright 2008-2015 by LT Media Net